niedziela, 17 czerwca 2012

Codzienność...


Codzienność... to słowo zazwyczaj nie wywołuje szczególnych emocji. Nie jest kojarzone z niczym wielkim, atrakcyjnym. Wielu kojarzy się z monotonią, nudą, trudem i znużeniem. Mi często też tak się kojarzy.
Ale jednak ostatnio zaczynam pozytywniej myśleć o zwykłych, codziennych dniach. Myślę, że jest to częste u osób przeżywających gwałtowne zmiany w swoim życiu. Przychodzą takie chwile, kiedy można mieć satysfakcję a wręcz frajdę z wykonania banalnych czynności jak zrobienie prania, zjedzenie obiadu czy posprzątanie łazienki.
Bo to jednak głównie z tych prostych, rutynowych czynności składa się głównie nasze życie. Przygotowywanie jedzenia, rozmowa z kimś z rodziny, praca, zakupy... Zwykła proza życia. Wcale jednak nie musi ona być nudna, nieciekawa. Każdego dnia można cieszyć się życiem, drobnymi przyjemnościami. I można odczuwać zadowolenie z tego, co się dobrze wykonało, obojętne czy jest to posprzątanie domu, wykonanie jakiegoś dzieła czy udana prezentacja w pracy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz